Atlantyk po raz drugi

05:32 , 19 lipca 2015 4
wieje 40kn (z "ogonkiem")

wieje 40kn (z „ogonkiem”)

Ląd, spowity w wianuszek chmur, „zaoczono” ………

A guzik! –  nie zaoczono, z powodu paskudnej widzialności, niskiego pułapu, gęstych, chmur, obrzydliwego deszczu i szybko zapadających ciemności.

Natomiast 17.07.2015 o godzinie 2200 UTC, w NK050 zaoczono światło FL5s, zidentyfikowane, jako światło, odległej o 17Nm, Latarni morskiej Albarnaz, usytuowanej na przylądku Punta do Albarnaz, na NW krańcu wyspy Flores.

ZIEMIAAAAAA !

Po przepłynięciu 2295 mil morskich, w czasie 26 dni 23 godzin i 4 minut, od opuszczenia Nowego Jorku, bez większych strat w ludziach i sprzęcie, Eternity trafiła w malutki punkcik na mapie północnego Atlantyku o nazwie Flores – portugalską wyspę, należącą do archipelagu Azorów, a szerzej, do archipelagu Makaronezji, czyli Wysp Szczęśliwych, w skład których wchodzą: Azory, Madera, Wyspy Selvagem, Wyspy Kanaryjskie i Wyspy Zielonego Przylądka (Cabo Verde).
Stanęliśmy w zacisznej marinie Lajes das Flores, gdzie można słodką wodą, zmyć z jachtu i z siebie sól, spłukać z gardła sol portugalskim Sagresem, zjeść coś, co nie jest konserwą tyrolską z makaronem, pogadać z ludźmi, chwilę odpocząć i przygotować jacht do kolejnego etapu, który otrzymał tymczasową, roboczą, nazwę-życzenie: „Biskaje – przeżyjmy to jeszcze raz”, z naciskiem na słowo: przeżyjmy.
Kiedy? Zobaczymy co w prognozach. Dokąd? To się dopiero okaże.

Krótka statystyka drugiego etapu „atlantyckiego”:

Odejście: Gateway Marina, Nowy Jork: 21.06.2015 2359 LT (czyli 22.06.2015 0359 UTC)
Wejście: Lajes das Flores Marina, Flores, Azory: 18.07.2015 0303 UTC=LT
Przepłynięto, łącznie,: 2295 Nm w 26 dni 23 godziny i 4 min, z  czego, na silniku 1 (słownie: jedną) godzinę (manewry wyjścia i wejścia).

wieje 40kn ("ogonek" troche większy)

wieje 40kn („ogonek” troche większy)

Wiatry:
Podobno przez większość czasu płynęliśmy „na ogonach” niżów, pędzących, jeden za drugim, na NE. No, jeśli to były tylko „ogony”, to ja nie chciałbym oglądać tych niżów.
Żegluga w przewadze wiatrów SW o sile 30 +- 10kn (z „ogonkiem”). Odnotowano 1 dzień wiatru E, za to 35kn, (który cofnął jacht ok. 45 mil w kierunku wybrzeża USA) i kilka dni mieszanek SW, WSW, W, a także „śladowe” wiatry z kierunków NW, N, NE, towarzyszące flaucie.

20 dni wiatru SW 30 +-10 kn, z falą 3-4m, z deszczem i krótkimi, tylko, przebłyskami słońca,
w tym 4 dni z wiatrem SW 40 +-5kn i falą 4m i ponad.
3 dni ciszy lub wiatrów zmiennych 0-5 kn, za to słoneczne i ciepłe
3 dni wiatrów 10-15kn i słoneczna żegluga przypominająca pasatową z E na W.
(Temperatury: od 20st.C, w nocy, do 26st.C, w dzień)

wieje 30kn

wieje 30kn

Prądy morskie:
Golfstrom przez 1 dobę, łaskawie, dodawał 2-3kn we właściwym kierunku, co pozwoliło uzyskać, nie notowany dotąd, rekordowy przebieg dobowy, 135Nm.
Przez pozostały czas, swojej aktywności, odejmował od 1 do 2 kn, przy okazji spychając z drogi, raz na północ, raz na południe, w sposób złośliwo-losowy, mając za nic Pilot Charts.
W pierwszym tygodniu żeglugi „urwaliśmy się Wielkiemu Bratu”. Z powodu perturbacji z „kartą prepaidową”, pozbawieni byliśmy łączności satelitarnej Inmarsat. W pozostałym okresie łączność funkcjonowała „w miarę”, poprawnie, choć „bez histerii”..
Podczas tego tygodnia „ciszy” telefonicznej, dwukrotnie przekazano, drogą radiową, za pomocą amerykańskich kutrów rybackich informacje o pozycji i „dobrymsiemaniu”, jak również prośbę o sprawdzenie konta prepaid telefonu satelitarnego. Jeszcze nie ustalono czy faktycznie doszły.   (Nie doszły)

30kn -to już "luzik"

30kn – troche luźniej

Spotkania – dalsze, bliższe, niedoszłe i przykre:
Wyminięto, w bezpiecznej odległości, 6 statków i 1 jacht żaglowy (francuski), zmierzający do Horty na Fajal (nawiązano łączność radiową na ch16, niestety skiper władał jedynie j. francuskim).
Napotkano 1 stado wielorybów – grindwali (7 szt.) i niezliczone stada delfinów.
Na pokładzie wylądowało 0 (słownie: zero) ryb latających, za to 2 ok. 10 cm kalmary.
Złowiono 0 (słownie: zero) ryb, mimo wleczenia za sobą przynęty, nawet podczas wiatrów „urywających głowę”, co czyni, jakby, bardziej zrozumiałą i uzasadnioną, umieszczoną wyżej, wzmiankę, o tyrolskiej z makaronem. Widać, rybak nie taki, przynęta nie taka, albo ryby są mądrzejsze, niż się to niektórym ludziom wydaje.
Na całej trasie, choć, co smutne, z przewagą wybrzeża USA, napotkano sporo oceanicznych śmieci, co jest tym smutniejsze, że były to, głównie, pojemniki plastikowe, które będą tak pływać w oceanie po wszech czasy.

bywało i tak

bywało i tak

Straty w sprzęcie:
Urwaną „rączkę” od czajnika, udało się reanimować;
Złamany, przez wiatr, flagsztok (duma skipera, wykonana z łodygi liścia palmowego), zastąpiony został aluminiowym, teleskopowym, z przerobionego, w tym celu, wędkarskiego osaka, a w świetle, podanej wyżej, informacji o liczbie złowionych ryb, całkowicie bezużytecznego.
Rozerwany, na wysokości 4 brytu, przy remizce pełzacza, grot, zeszyty został rękami skipera, „w biegu”.

Straty w ludziach – nie trwałe, tj. o charakterze odwracalnym:
Przeziębiono 1 (słownie: jednego) skipera (uprzednio przegrzawszy go, w sztormiaku).

Zyski nadzwyczajne – trwałe, t.j. o charakterze nieodwracalnym:
1 (słownie: jednemu) skiperowi przybył 1 (słownie: jeden) rok życia, dzięki czemu dołączył do elitarnego klubu, 60+.

Zyski nadzwyczajne – nie trwałe, t.j. o charakterze odwracalnym:
1 (słownie: jedna) broda skipera , a właściwie, to już była, broda skipera (golenie z wykorzystaniem kamerki Ipada, bo standardem portugalskim jest brak luster w łazienkach – bezcenne)

Routing meteo:
Wielkie podziękowania za serwis meteo: „naszemu, niezawodnemu, człowiekowi w USA”, czyli dr Robertowi Krasowskiemu  z NC i niezawodnej Beacie Sikorze, z Wrocławia.

Dziękuję serdecznie za wszystkie sms-y, nadesłane, na telefon satelitarny.
Dziękuję też za sms-y nie nadesłane – wystarczyły mi Wasze dobre myśli.

Eternity spisała się świetnie! Dziękuję!
Skiper tylko trochę Jej w tym dopomógł.

Flores, Lajes das Flores Marina, 18.07.2015r

4 komentarze

  1. Bolek napisał(a):

    Gratulacje i oczywiście serdeczne życzenia urodzinowe! Jacek, wracaj do nas jak najszybciej!
    Bolek

    • Jacek Guzowski napisał(a):

      Dziękuję :).
      Już płynę. A dokladnie, za 20 minut wychodzę z Flores w kierunku Horty.
      Uściski
      Jacek

  2. Wimpel napisał(a):

    Gratulacje i pozdrowienia od Marty i Darka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *